O mnie
Ewa Glińska

Z sukcesami oddalam się od dnia przyjętego za datę moich narodzin i zupełnie bez związku z tym pozwoliłam sobie ukończyć studia filologiczne.

Moje zainteresowania krążą w okolicach językoznawstwa, poezji, starych podwórek i znajdowanych tam gabarytów, żydowskich korzeni chrześcijaństwa, sztuki we wszelkiej postaci, wspinaczki skałkowej oraz wielu innych spraw, w okolicach których krążą moje zainteresowania. Zawsze jednak tylko krążą, przy czym nigdy w centrum, a zawsze na obrzeżach. W związku z tym na żadnej z tych spraw nie znam się bardziej niż na tej, która przykuła mą uwagę jutro.

Zajmują mnie również pewne osoby, przede wszystkim mój mąż, Marcin, który nie tylko mnie zajmuje, ale także pociąga, co wbrew dość powszechnej opinii jest jak najbardziej zgodne z nauką Kościoła.

Utożsamiana bywam co jakiś czas. Przeróżnie: z katolicko-narodowym wstecznictwem, z siłami wrogiego postępu, z ruchem oazowym i jego przeciwnikami, z fanatycznymi skrajnościami jak również z mdłym centrum, z tymi, którzy zbierają szyszki, i z tymi, którzy ich nie zbierają. Wszystkim dokonującym podobnych uproszczeń dedykuję słowa gamy C-dur.

Nierzadko zastanawiam się celem odróżnienia. „Złośliwi mówią nawet, że robi wszystko, żeby odróżnić się od wszystkich..." (Maciej Wojtyszko) A tu właśnie opozycja między „się” a „siebie” zaczyna się zacierać.

ciche kroki